Rodzina Nicponiów

Rodzina Nicponiów. Marek z córką Magdą i synem Tomkiem trzymają razem w poziomie gitarę akustyczną.

Rodzina Nicponiów - grają 5 grudnia o 17:00!

Rodzina Nicponiów to zgrana, energiczna i pełna humoru rodzina, w której muzyka odgrywa wyjątkową rolę.

RODZINA NICPONIÓW

Marek i Agnieszka – małżonkowie – tworzą muzyczny duet, a ich dzieci, Tomek i Magda, również miały kontakt z instrumentami. W rodzinie czuć pasję, spontaniczność i radość życia. Łączy ich miłość do wspólnego muzykowania – od występów scenicznych, przez ogniska, aż po rodzinne kolędowanie. Ich muzyczne serca biją w rytmie klasyki polskiego rocka, ale nie brakuje im też sentymentu do tradycyjnych pieśni i nastrojowych ballad.

DOŚWIADCZENIE

Marek rozpoczął przygodę z muzyką jako dziecko – od gitary i organów, rozwijając się w szkole muzycznej w Będzinie. Z czasem nauczył się grać na wielu innych instrumentach: pianinie, akordeonie czy instrumentach perkusyjnych. Agnieszka zaczęła muzyczną drogę od śpiewu, a około 10 lat temu – z potrzeby rozwijania zespołu – podjęła naukę gry na saksofonie. Razem od lat występują jako zespół weselny i estradowy, znany w okolicy z żywego, rockowego grania na żywo. Dzieci także miały swoje muzyczne epizody – Magda uczyła się gry na flecie w szkole muzycznej, a Tomek, choć początkowo „niemelodyjny”, zaskoczył rodziców uporem i rozwinął grę na gitarze.

MUZYKA DLA NICH TO

Dla rodziny Nicponiów muzyka to sposób na życie i więź rodzinną. Jest nie tylko pasją, ale także źródłem wspólnych przeżyć – łączy ich podczas świątecznych kolęd, przy ogniskach i na scenie. Marek podkreśla, że gra nie po to, by zarabiać, ale by dawać radość innym i dzielić się energią. Agnieszka z kolei widzi w muzyce przestrzeń rozwoju i wspólnej przygody z rodziną. Muzyka uczy ich cierpliwości, zbliża pokolenia i daje dzieciom możliwość wyrażania siebie. To także droga do autentycznego kontaktu z ludźmi – interakcja z publicznością jest dla nich ważniejsza niż sukces komercyjny.

PODSUMOWANIE

Rodzina Nicponiów to pełna pasji, spontaniczna i autentyczna rodzina muzyków. Ich siłą jest doświadczenie sceniczne i miłość do grania „na żywo”, szczególnie w rockowym klimacie. W projekcie „Rodzinne Muzykogranie” widzą nie rywalizację, ale rodzinną przygodę i okazję do wspólnego występu, szczególnie z synem Tomkiem, który coraz chętniej sięga po gitarę. Łączą tradycję z nowoczesnością, radość z profesjonalizmem, a ich muzyczne motto brzmi: grać i śpiewać z serca – dla przyjemności i dla ludzi.

Wywiad z rodziną [audio]

Wywiad z rodziną

Zapraszamy na wywiad z uczestnikami projektu Rodzinne Muzykogranie. Projekt realizowany przez Gminny Ośrodek Kultury Gminy Psary dofinansowano ze środków budżetu państwa, program rządowy Edukacja kulturalna 2025, finansowany ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z funduszu promocji kultury państwowego funduszu celowego.

MAGDA: Super, spotykamy się dzisiaj z rodziną Nicponiów. Są z nami Marek i Agnieszka.

AGNIESZKA: Dzień dobry.

MAGDA: Przedstawiciele rodziny, którzy biorą udział w projekcji Rodzinne Muzykogranie. I pierwsze pytanie do was, jakbyście mogli powiedzieć trochę o sobie, przedstawić się i ewentualnie powiedzieć, jak ta muzyczna przygoda w waszym życiu się zaczęła.

MAREK: No dobrze, to może zacznę. Ja nie wiem, czy żona coś dopowie, czy nie. Generalnie moja przygoda z muzyką zaczęła się od nauki gry na gitarze. Uczył mnie ksiądz Stanisław Straż, który budował parafię w Preczowie i tak się zaczęła moja przygoda. Więc zakupiłem jakąś gitarę, zacząłem sobie coś tam brzdękać na gitarze, później troszkę organ, no i szkoła muzyczna w Będzinie. I tak zaczęła się generalnie moja cała muzyczna przygoda od młodych lat. Zresztą można powiedzieć bardzo młodych, bo ile miałem? Siedem latek, może osiem. Za bardzo jeszcze do strun nie dostawałem, ale już sobie powoli radziłem. No i to jest taka cała moja przygoda. Natomiast żony przygoda to zaczęła się muzycznie od tego… że kupiłem saksofon i powiedziałem masz i graj. Dziękuję, tyle.

AGNIESZKA: Nie…. zaczęła się od tego, że 21 lat temu wbiłam do was na scenę i zaczęłam z wami śpiewać. I tak się poznaliśmy.

MAREK: Dokładnie.

AGNIESZKA: I od tego się w zasadzie zaczęło.

MAGDA: Gitara u ciebie to jest jedyny instrument, na którym grasz, czy są jeszcze inne?

AGNIESZKA: On gra na wszystkim.

MAREK: Generalnie szkołę muzyczną kończyłem na gitarce i pianinie. Natomiast jak się gra na jednym czy drugim instrumencie, to wiele instrumentów tak samo podchodzi pod rękę. Czy to jest akordeon, czy jakieś tam perkusyjne instrumenty. Ale generalnie na wielu instrumentach grywam, a czy na jakimś dobrze, to tego nie powiem.

MAGDA: A powiedzcie, bo wasza rodzina to jeszcze dzieciaki, Tomek i Magda.

MAREK: Tak.

MAGDA: I jak z nimi było? Czy dla nich to było naturalne, że ta muzyka w domu się gdzieś przewijała i oni też sięgnęli po te instrumenty?

MAREK: Magdalena chciała się uczyć na instrumencie, na flecie grać. Więc to był taki słomiany zapał, ponieważ poszła do szkoły muzycznej i z ciężkim trudem, w jakiś sposób to ukończyła. Natomiast generalnie nasz Tomaszek, którego się nie spodziewałem, że będzie w ogóle coś grać kiedykolwiek, bo on jakoś tak muzycznie od rodziny odbiegł troszkę i słuchowo też. Natomiast nie wiem, jakim to cudem jakoś na gitarę się uwziął i zaczyna sobie coś tam podgrywać. Tak dla siebie, ale coś już potrafi i coś tam się uczy od taty.

MAGDA: A ta muzyka u was to był taki nagły strzał, że zainteresowała was muzyka, czy u was w domach też z pokolenia na pokolenie się pojawiała?

MAREK: Z pokolenia na pokolenie. Mamusia od wielu lat sobie śpiewała to w chórkach, później Koło Gospodyń Wiejskich i tak dalej. No i tak ta muzyka gdzieś powiedzmy w tej rodzinie zawsze była. Siostra ze mną zresztą też śpiewała – Wiola. Edytka też jest muzykalna. A mój syn kompletnie nie muzykalny do śpiewu, ale na gitarze gra. I tak to wyglądało - generalnie od mamy. Tak, to było tak.

MAGDA: A u pani?

AGNIESZKA: U mnie raczej niemuzykalna rodzina, bardziej babcia.

MAGDA: Czyli tak jakby mąż zaszczepił?

AGNIESZKA: Tak.

MAGDA: Tą miłość do muzyki?

AGNIESZKA: Zdecydowanie.

MAGDA: Super, a powiedzcie mi w takim razie, jak spotykacie się właśnie rodzinnie, przy jakiś okolicznościach gdzieś zdarza wam się wspólnie zagrać? Tak w większym gronie?

MAREK: Świątecznie, tak. Cała rodzina, lubimy się spotkać co roku gdzieś wigilijnie, pośpiewać kolędy, to tak. To jest naprawdę taka jedna z najfajniejszych chyba tradycji, gdzie spotykamy się rodzinnie i wspólnie śpiewamy, wspólnie kolędujemy.

MAGDA: Ale gracie tylko kolędy, czy zdarza wam się też zagrać, w jakichś inny repertuarach? Macie jakichś swoich ulubionych?

MAREK: W rodzinie to raczej takie kolędowanie, natomiast z moją małżonką od wielu lat po weselach, więc tutaj troszkę inaczej.

MAGDA: No właśnie, bo jesteście też znani tu szerszemu gronu w naszej gminie jako zespół, który notabene jakiś czas temu obchodził swój jubileusz. MAREK: Tak, trzydziestolecia.

MAGDA: No i tutaj ten repertuar już jest chyba taki dość szeroki.

MAREK: No, można tak powiedzieć.

MAGDA: Ale takie ulubione kierunki, to w którą stronę?

MAREK: Rockowo, zdecydowanie. Generalnie zespół typowo na żywo grający, żadnych dodatków, żadnych podkładów, standardowe składy, żywej, prawdziwej kapeli. A muzyka jak najbardziej w kierunku rockowym, taki nasz, dobry, polski, stary rock i tyle.

MAGDA: A takich ulubionych artystów macie? Lady Pank, Perfect…?

MAREK: Lady Pank, Perfect jak najbardziej, oczywiście. Maanam… Żona uwielbia śpiewać Maanam na przykład, czy to są Czerwone Gitary… To są takie utwory wieczne i chyba moim zdaniem najładniejsze.

MAGDA: Wpadające w ucho każdemu. A powiedzcie mi, czy w takim razie ważna jest muzyka w życiu? Ona pełni jakąś taką istotną rolę, czy jest po prostu takim punktem, żeby się troszeczkę od tej rzeczywistości oderwać? Czy jednak daje wam coś jeszcze, nie wiem, uwrażliwiła jakoś was jako rodziców, wasze dzieci bardziej na świat?

MAREK: Ja myślę, że ta muzyka dużo rzeczy wprowadziła w naszą rodzinę. My przede wszystkim wspólne weekendy z małżonką, nie ja sam gdzieś tam z daleka, tylko małżonka ze mną. Natomiast myślę, że coś tam zaszczepiła w tej rodzinie fajnego. Lubimy czasami nawet do tej pory gdzieś tam przy ognisku siąść, czy coś zaśpiewać wspólnie. Gdziekolwiek nie jesteśmy, to moją żonę ciągnie na tę scenę. Mnie nie (śmiech).

AGNIESZKA: No nie... wcale (śmiech).

MAREK: Bo ja już troszkę lat na scenie się wystałem i mniej mnie ciągnie już obecnie na scenę. Natomiast co dała nam jeszcze? Nie wiem, może żona się wypowie, co dała nam jeszcze muzyka. Zresztą ja do tej pory muzycznie cały czas działam, więc też mamy jakieś tam standardy rockowe, które sobie robimy w takim fajnym zestawiku i tak przy tym chyba sobie zostaniemy. Bo dzisiaj brakuje dobrej muzyki, więc mamy taki zespolik, który już działa i myślę, że jeszcze będzie działać...taki coverowy typowo.

MAGDA: A dzieciaki, myślicie, że im to gdzieś pomogło w życiu się ukierunkować?

MAREK: Syn lubi gdzieś tam na ogniska sobie pojechać z gitarką, gdzieś tam podegrać, nie podśpiewać, nie daj Boże, nie. Ale zagrać, zagra, lubi jak ktoś mu dośpiewa i widzę, że mu się to podoba. Także syn jak najbardziej, ale córka już tak gdzieś mniej. Może tym, że pchaliśmy za bardzo ją w tej szkole muzycznej i odłączyła się. Ona chciała iść do tej szkoły na początku, ale potem odłączyła się od muzyki. Natomiast czy uda się w projekcie rodzinnym naszą córkę dołączyć na ten flet, to się okaże.

MAGDA: No to powiedzcie w takim razie, jakiś zamysł już tego występu w głowie się tworzy?

MAREK: Coś w głowie się tworzy. Jakiś cover fajny, delikatny. Generalnie myślę, że dzień przed występem podamy tytuł i zagramy.

MAGDA: Na żywioł?

MAREK: Typowo, jak zawsze.

AGNIESZKA: My całe życie na żywioł idziemy, ze wszystkim.

MAREK: Tak, wiele lat się tak grało na żywioł, chociaż może nie wszystko. Ale są utwory, które nie da się grać na żywioł, prawda? I są wykonawcy, których nie wolno śpiewać, ani się nie powinno śpiewać. Tak ja uważam...niektórzy niestety nie. Więc coś tam skromnego przed występem tutaj zagramy.

MAGDA: Myślicie, że takie czerpanie z muzyki takiej przyjemności, choćby granej tak na żywo, kreatywne podejście do tej muzyki jest lepsze niż komercyjne podejście? Jak to niektórzy artyści współcześnie nastawieni są tylko na zarobek?

MAREK: Ja nigdy nie byłem nastawiony. Ja wychodzę na scenę po to, żeby tą muzyką się pobawić z przyjemności. Czasami… generalnie patrząc dzisiaj, każdy patrzy jak tu iść zagrać, zarobić i tak dalej. Nie na tym polega muzyka. Jeżeli ja wychodzę na scenę, to kiedy patrzę jak inni się bawią, jak inni z tego korzystają, co ja robię na tej scenie, jest to dla mnie lepsze niż zarobek. Nigdy nie patrzałem pod względem zarobkowym na scenie, na muzykę. Nie mówię, że nie zarobiło się tych pieniążków czasami, bo po to się grało też te wesela, różne imprezy, żeby zarobić, ale często wychodziło się z przyjemności. Zagrać taki WOŚP, przykładowo w gminie Psary, to cała przyjemność. To nie polega na tym, żeby na tym zarobić, tylko coś komuś dać.

MAGDA: Interakcja z publicznością jest dla Was ważna? Jest takim wyznacznikiem też tego, że czujecie, że wtedy dobrze robicie, dobrze gracie?

MAREK: Tak, to jest bardzo ważne. To jest najważniejsze chyba.

MAGDA: Zadowolenie słuchaczy?

AGNIESZKA: Dokładnie.

MAGDA: Myśleliście, czy możecie ich zadowolić w trakcie występów ...tych projektowych, tego koncertu Waszego?

MAREK: To nie mnie oceniać. Absolutnie nie mnie to oceniać, natomiast czy zadowolimy, czy nie….My po prostu idziemy sobie zagrać czysto, luźno, bez żadnych planów większych i tak dalej. Ja się cieszę, że mój syn ze mną zagra na tej gitarze, bo stara się coś nauczyć i to jest dla mnie ważne. Ja tam bardziej idę dla niego, żeby on sobie zagrał. Żona może podegra, to zależy, chociaż niech postuka na tym tamburynku. To też jest gra na tamburynie, też trzeba umieć zagrać. Natomiast bardziej chyba to dla syna. On chyba lubi ze mną przysiąść, coś tam sobie zagrać. Często chodzi, zapyta się, a tato, a jak to zagrać, a jak to zagrać? To jest fajne.

MAGDA: Właśnie….. taka wspólna pasja muzyczna wpływa na relacje pewnie u Was w rodzinie?

MAREK: Tak.

MAGDA: To chyba takie fajne, że syn może czerpać przykład?

MAREK: Tak, to jest fajne.

MAGDA: Super. Pani Agnieszko, to może niech Pani trochę powie, jak zaczęła się Pani przygoda z tym saksofonem? Bo skoro nie tak od dziecka, to mniej więcej kiedy ten saksofon się narodził?

AGNIESZKA: Z dziesięć lat temu. Jakieś dziesięć lat temu. Była taka potrzeba ze względu na to, że prowadziliśmy ten zespół muzyczny. Ludzie przychodzili, pytali o saksofon wielokrotnie, więc mąż tutaj podjął decyzję, zakupił saksofon. Poszłam do szkoły muzycznej na taki kurs roczny. No i tam poznałam wszystkie C, D, F, G, A, H, C. No i tak się zaczęło.

MAGDA: Bo to nie jest łatwy instrument. To też wymaga trochę poświęcenia czasu. Ale myślę, że takiego talentu gdzieś drzemiącego w środku chyba też? Bo to nie jest tak, że się ktoś kompletnie pozbawiony słuchu nagle z ulicy, chcąc się uczyć grać na saksofonie, to nie wiem, czy to tak ogarnie. Czyli gdzieś ta nutka, te geny muzyczne musiała Pani w sobie mieć?

AGNIESZKA: Gdzieś może po babci coś było (śmiech).

MAGDA: No to super. To powiedzcie mi jeszcze, czy w takim razie udział w tym projekcie będzie dla Was taką troszkę przygodą muzyczną?

MAREK: Dokładnie.

MAGDA: Dla młodzieży?

AGNIESZKA: Rodzinną.

MAREK: Taką rodzinną przygodą jak najbardziej. Ważne, że rodzinną. Jest to fajne, że można wspólnie coś z rodziną zagrać, zaśpiewać. I to jest chyba wystarczające.

MAGDA: Często padały takie sformułowania, że muzyka łączy. Buduje te więzi, te relacje w rodzinie. I uważacie, że warto? Warto grać jako rodzina? Warto te pasje muzyczne przekazywać?

Agnieszka: Zbliża.

MAGDA: Myślicie, że dzieciaki będą to kontynuować dalej?

MAREK: Nasz syn myślę, że gdzieś tak tak. Córka może już tak mniej.

AGNIESZKA: Jak przejdzie okres buntu, że tak powiem.

MAREK: Chyba, że przejdzie okres buntu być może jeszcze sobie kiedyś zagramy. Bo to nigdy nie zaginie, prawda? Ona jest zdolna, gdyby chciała, grałaby dalej. Ale gdzieś u niej to zaginęło. A Tomasz nie ma tej zdolności muzycznej. Nie ma tego słuchu takiego. A mimo wszystko swoją upartością potrafi na tej gitarze zagrać. I to mnie zadziwia. Ja nie wierzyłem, że on kiedykolwiek w ogóle zagra na tej gitarze. Przecież jak on zacznie śpiewać, to matko bosko uciekajmy. A on zaczął na tej gitarze grać. I to mnie zadziwia. Więc nawet teraz, jeszcze dosłownie w tamtym tygodniu, grałem ślub i mój syn przygrywał mi na gitarze. I to było świetne.

MAGDA: Czyli jednak szansa jest. Światełko gdzieś tam w tunelu jest. Super, to powiedzcie jeszcze, bo nagrodą w tym projekcie jest nagranie płyty. Jeżeli by doszło do tego, że wygrywacie tę nagrodę, macie możliwość nagrać płytę, to kto by tutaj zarządzał repertuarem? Ewentualnie co by na tej płycie się znalazło?

MAREK: Tu nie ma osoby, która by zarządzała. Ja myślę, że tutaj ja chciałbym to dostosować do syna. Co syn będzie, co jemu się dobrze zagra. Bo co ja zaśpiewam, to zaśpiewam. Mnie jest obojętne. Byleby pasowało to tonacyjnie, nic więcej. Nie chcę się tu wywyższać jakiegoś, trudnego, ciężkiego śpiewać, bo nie jestem jakimś tam wokalistą dobrym. Tak uważam, że do tego mi brakuje. Natomiast coś takiego delikatnego generalnie…

MAGDA: Raczej szlibyście do klasyki repertuarowe?

MAREK: Tak, tak. Ja myślę, że tak.

MAGDA: A jakaś własna twórczość?

MAREK: Nigdy nie dążyłem do tego. Nie.

MAGDA: Może Tomek coś napisze?

MAREK: Może, być może. Moja własna twórczość, to nie wiem. Nigdy nie miałem tak w głowie, żeby coś własnego takiego stworzyć, bardziej posłuchać dobrej muzyki i zagrać tą dobrą muzykę i tyle.

MAGDA: No to super.

MAREK: Natomiast gdzieś tam po głowie, o tutaj chodzi mi gdzieś tam po głowie SDM, gdzie uwielbiam na te koncerty chodzić. Jest klimat świetny. Pewno Pani zna ten zespół doskonale.

MAGDA: To jest Stałe Dobre Małżeństwo.

MAREK: Oczywiście. Uwielbiam chodzić na ich koncerty na przykład. Klasyka, świetne instrumenty, bo skrzypce, kontrabas, gitara robią bardzo dużo i to jest taki zespół, który bardzo lubię słuchać. I coś myślę może w tym kierunku, może w tym projekcie zagram coś SDM. Zobaczmy.

MAGDA: A powiedzcie jeszcze, bo muzyka, muzyką, instrumenty instrumentami, a słowa, tekst też ma dla Was znaczenie? To musi coś iść za tym tekstem?

MAREK: Tak. Nawet kiedy przychodzili często do mnie, jeszcze przed weselem Państwo młodzi mówili, na pierwszy taniec „Już mi niosą suknię z welonem”. No to ja pierwsze co zacząłem nucić. A zanucić Wam drugą część zwrotki. … „Mój piękny Panie, ja go nie kocham, taka jest prawda” (śmiech). I tu właśnie nie do końca to było trafne.

Dla mnie tak, dla mnie słowa, nawet gdzieś tam podziękowanie dla rodziców, cokolwiek się śpiewało, słowa grają bardzo dużą wagę, mają znaczenie. Nawet słowa mamy na podziękowanie własne napisane, na melodię Kelly Family. Własne słowa, gdzie dziękują faktycznie rodzicom, w jakiś tam sposób fajny, prawda? Natomiast wiele utworów się nie zgadza, które tam sobie ktoś życzy i ja po prostu tylko odradzałem. Natomiast jak ktoś się uparł, no to cóż.

MAGDA: No to super. Słuchajcie, to w takim razie dziękuję Wam bardzo serdecznie za spotkanie.

MAREK: A ja się dopiero rozkręcam. Ja bym chciał jeszcze parę pytań.

MAGDA: No to proszę, to proszę opowiadać jeszcze tutaj (śmiech) Ja myślę, że słuchacze i widzowie chętnie posłuchają, zajrzą (na stronę), żeby poznać Waszą rodzinę bliżej. No w szczególności, że macie ciekawą historię.

MAREK: Ja myślę, że nas chyba tutaj większość zna słuchaczy doskonale. Także myślę, że tak.

MAGDA: No, ale to możecie zachęcić ich, żeby przyszli na Wasz koncert. Parę słów.

MAREK: Koncert?

MAGDA: No Wasz występ projektowy.

MAREK: Aha. Ja nie wiedziałem, że na ten występ projektowy przychodzą też ludzie. Ja myślałem, że jest tylko komisja. Natomiast jeżeli przychodzą ludzie, to jak najbardziej, to ja tutaj ogłoszenie w Biedronce wywieszę, że Nicponie grają (śmiech). Myślę, że większość przyjdzie. Przepraszam, żartuję (śmiech)

AGNIESZKA: Nazwisko zobowiązuje.

MAREK: Nazwisko znane, także znają nas na ogół w większości wszędzie.

MAGDA: Czyli możemy spodziewać się sporo fanów?

AGNIESZKA: Może przyjaciół, znajomych...

MAREK: Ja nie wiedziałem, że na ten koncert ktoś może przyjechać. Ale może przyjaciół zaprosimy, jakieś tam, jeżeli jest taka możliwość, bo nie wiedziałem, że jest taka możliwość. A ile sala liczy miejsc? Żebym wiedział, na ile ograniczyć.

MAGDA: Do dwustu osób.

MAREK: Czyli gdzieś tak połowę znajomych zaprosimy. Dobrze (śmiech).

MAGDA: Super, dziękuję Wam bardzo serdecznie. W takim razie życzę Wam udanych prób, żeby powstało coś fajnego, coś dopasowanego do Was. No i żeby zostało to bardzo dobrze przyjęte. Słyszymy się na koncercie.

MAREK: Tak, nasz występ jest 5 grudnia? 5 grudnia.

MAGDA: Tak, tak jest zaplanowany.

MAREK: Czyli czwartego pierwsza próba.

MAGDA: Super, no to do usłyszenia.

MAREK I AGNIESZKA: Do usłyszenia. Do zobaczenia, dziękujemy.

Zdjęcia rodziny

Rodzina Nicponiów: Marek ze swoimi dziećmi Magdą i Tomkiem. Tomek trzyma za gryf gitarę.
Rodzina Nicponiów_2 fot. Milena Kucharska
Rodzina Nicponiów: Magda siedzi na krześle, za nią stoją tata Marek i brat Tomek z gitarą.
Rodzina Nicponiów_1 fot. Milena Kucharska

Filmy rodziny

Dofinansowanie wydarzenia z środków Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Edukacja Kulturalna
Logo Gminny Ośrodek Kultury w Psarach